abolicja

kali

gdy ksiezyc wita mnie zza kraty

marze aby wolnym byc - nic poza tym

bol

smutek

zal - wszystko przy mnie

chcialbym zamknac oczy i otworzyc je gdzies indziej

co jest grane? co ja tu robie?

fikol na sztywno

kojo

kraty w oknie

w kolko to samo

ciagle kreci betoniara

trzy i pol kroku dzieli od sciany sciana

na blacie pojara

jest

czarny chleb i kawa

jest

czy to sen czy jawa

gdzie sa kurwa me prawa?

pamietam to

znam to

bylem tu

wrocilem

przeliczalem czas na minute i godzine

sciany zaciskaja sie jak na szyi petla

smak niewoli gorzki

dusi fetor piekla

jakim czynem zasluzylem na te chwile?

czy to kara za lolka co go przed snem spalilem?

klapa

klapa

jest umundurowany lokaj

cisza

gad nie otwiera oka

pucka

pucka

bratku daj znac

ze jestes

cisza

co to za opuszczone miejsce?

gdy ksiezyc wita mnie zza kraty

marze aby wolnym byc - nic poza tym

bol

smutek

zal - wszystko przy mnie

chcialbym zamknac oczy i otworzyc je gdzies indziej

odbierz pucke ziomus

jestem tuz za sciana

slyszysz glos czlowieka

co by sie nie dzialo

sztywno w kilku siedzi

albo w pojedynke

dzwieki izolatki

w sercu wciaz mam iskre

wiara w te zasady wpojona juz z wolnosci

co by sie nie dzialo

szanuj swe wartosci

co dzien na oriencie

administracji wkrety

jestem nieugiety - znam juz ich patenty

trzymaj sie ziomeczku

ta noc jeszcze dluga

ksiezyc wita mnie - czy uwolnic mi sie uda?

krzyk ludzi

brzdek wieziennych kluczy

zycie dalo w kosc

a jednak czegos uczy

brak litosci

hades polskie pieklo

przekopani na spacerach - slowo sie rzeklo

czasy sie zmienily - nawet starzy miekna

czy to jawa

czy sen?

podnoszace sie tetno

gdy ksiezyc wita mnie zza kraty

marze aby wolnym byc - nic poza tym

bol

smutek

zal - wszystko przy mnie

chcialbym zamknac oczy i otworzyc je gdzies indziej

Full Lyrics: abolicja - kali