nie znasz zapragnien i czasu
ktore kaze brac swoje lub nie tylko swoje dla wiekszych zapasow
my to normalne ziomeczki nie chlopcy z palacow
tu gdzie juz przy sniadaniu mowa o drugim daniu
wciaz tylko myslisz o pozadaniu
wciaz tylko myslisz o przekrecaniu
ze tu nie ma litosci gdy sie zaspokajasz czyims dobytkiem
wlasne ambicje tu lepiej szanuj
jak masz przesadzic to sie lepiej hamuj
nie upilnujesz to ci wszystko zniknie
lecz najczesciej nieswoje niestety
masz apetyt na nocne zycie i skrety
na noce z kurwami i winem
ja mam apetyt na zwroty nie plotki
wszyscy przygodni tego czego nie ty glodni
wszyscy przygodni tego czego nie ty glodni
gotuje w kuchni tu cd za cd
nie jungle is massive chodz tak samo wicked
i nie ma co kurwa sie slinic
apetyt na bycie wciaz lepszym
padline wyrzucam na smietnik
rozchodzi sie tu. a mowili nie dziel na niedzwiedziu skory
i w sekunde stajesz sie miekki jak budyn
choc twoje porazki to nie ich sukcesy
jakbym sam tego nie przezyl to bym nie uwierzyl
miej apetyt na cos wiecej niz tu
pytaja o tracki juz wysylam bety
chcesz gadac same konkrety
nie mam juz czasu na bzdury i bzdety
wpadam do ziomka co lubi grac ety
na towar ma zawsze apetyt
w sloikach najlepsze bukiety
jak cos se ubzdura to nie zal monety
w miescie gdzie ciagle balety
na stole dwie sety i zwija z dwusety
co przy splywie gardlo ci tnie jak zylety
o swiecie ogolnej tandety
od kiedy pamietam to poszukuje to boga w ludziach
i nawet gdy patrze tu w lustro nie widze tam odbicia jej
na co dzien szukamy tu boga trzymajac sie z dala od niego
my to destrukcyjny gatunek na czele toczy sie tu stale wojna o kwit
wam rosnie tu nagle apetyt na plyte
tak nagle im urosl tu apetyt na mnie
mi rosnie apetyt tu na lepsze zycie
ktorzy sie cenia od zawsze