ballada o lekkim zabarwieniu gastronomicznym

Singer:slon

ona i on rodzenstwo

on byl starszy o lat kilka

mimo to mlodsza siostra traktowala go jak chlystka

on jak tyczka chudy

ciuchy stale wisza na nim

kiedy ona osiagnela prawie 300 kilo wagi

wszystko w malym gospodarstwie mialo miejsce

w sercu bieszczad

chatka gdzies za wsia

zycie tutaj nie rozpieszcza

gdy splajtowala rzeznia z dnia na dzien stracil robote

szedl do chaty placzac

ciagnac nogami po blocie

stal godzine pod domem

tak bardzo bal sie przyznac

bo jego siostrzyczka czesto bywa agresywna

zawsze bila go po twarzy

co krecilo go poniekad

a jej krzyki brzmialy jakbys tarl metalem o beton

poznal czym jest pieklo juz we wczesnym dziecinstwie

starzy go odrzucili faworyzujac dziewczynke

jej niewinne zachcianki musial spelniac niczym sluzba

podczas gdy ojciec z matka uwielbiali bic i bluzgac

jestes nikim kurwa" krzyczeli codziennie