za bodzcem pedze jak hycel
snop z reflektora oswietla zrenice
przez ulamek chwili sie czulem jak gwiazda
nigdy nie bylem tak lekki
dzwiek mnie otula tak mocno
biodra kolysza szelmowsko
berghain - dzis zrobimy sobie uczte
berghain - chce w sobie zabic pustke
berghain - zawsze jest czas
czekam na podmuch jak zeglarz
na granicy nieba i piekla
mowmy o sobie mile rzeczy
miliony jest warty twoj dotyk
daj mi sie soba nacieszyc
nie znosze ciszy w antrakcie
jak bysmy zyli w timelapsie
trzymaj mnie mocno bo biegne na offside
badz ze mna szczera jak biopsja
berghain - dzis zrobimy sobie uczte
berghain - chce w sobie zabic pustke
berghain - zawsze jest czas