blizny (mea culpa)
Singer:slon
odzyskuje swiadomosc w jakiejs brudnej ubikacji
jakbym pil berbele ze szpitalnej kaczki
znow otchlan na mnie patrzy
ledwo lapie tlen jakbym mial strzaskane zebra
tancze z diablem przy akompaniamencie paranoi
nie wiem kim byli ludzie ktorzy robili mi zdjecia
ze to sobie wszystko wkrecam
resztka swiadomosci rzezi jak zatarty silnik
choc stres za gardlo lapie
a czarne wizje wija sie jak kokony pijawek
koszmary na jawie w psychodelicznym cyrku
znow gram pierwszoplanowa role urwanego filmu
pelza jak jebana skolopendra
stoje z opaska na oczach pod egzekucyjna sciana
a zle mysli jak kruki rozszarpuja tozsamosc
tutaj lekarze nie klamia wiec skumaj to typie
ze balet w za duzej dawce moze zrobic z ciebie cipe
a zycie cie nauczy wlasnie tego malolacik
ze docenisz psychiczne zdrowie wtedy
zamkniety w dwoch swiatach
petli co na szyi mi tetni
pierdolony bad trip mam jak jimi hendrix
nieskonczony metlik poskladac jak tetris
to konsekwencja naszej wyobrazni
nie czujac w ustach piachu
dzisiaj brachu widze blad niewybaczalnie duzy
strozu strzez duszy mego ciala
a raczej gluchej ciszy ktora po niej zostala
tu w taniec smierci grasz
chcesz zniszczyc piekny umysl schiza tak jak john nash
dzis na kazdym osiedlu jest jakis narko hardcore
rozkmin czy warto zakleszczyc sie w tej matni
lot nad kukulczym gniazdem jak randle mcmurphy
blizny na psychice nie obeszlo sie bez echa
wciaz to samo gowno tylko pod inna nazwa
ocknij sie nim zwichnie cie do konca zycia