jeszcze raz zagraj na nosie
dlugo sie goja blizny jak rana po brudnej kosie
pod naporem wiksy czasem nie kontrolujesz
bo z domu nie jestes biedny
nigdy nie bedziesz raperem
nawet w tonie ciuchow gucci
nawet pol karata w tekstach
ale nie wjezdzaj na bloki
bo ci szybko skroja plecak
nie o byle gownie nawijales na slamie
teraz chuj wie o co chodzi
mozna cie pomylic z pawiem
gdy hipsterka cie hype'uje
zapewne czujesz sie kotem
dzieciaki nie kumaja kim tupac
naucz sie dryblowac jak sie pchasz do mojej ligi
ze urosles? wez sie zawijaj
pseudoartysci mysla tylko o kasie
nie ma we mnie nienawisci
dedykuje te linijki przereklamowanej kascie
nikt nie chce slyszec prawdy
mozecie sie na mnie rzucac
ja i tak wam nie odpowiem
trzeba by nagrac album o tych
nawet sie nie wczuwam w hardkor
ja tez nie jestem bez winy
znow odbieram wyroznienia
bo za hype ja nie place jak kurwie po marnym seksie
tych pierwszych kocha wiara
ja naleze do tej grupy - na koncertach rozpierdalam
ludzi milosci nie kupisz jak tych redaktorow z dupy
marne ochlapy z koncertow
liza dupy na balach przy wzajemnej adoracji
to im zapewnia gwarant nieprawdziwej supremacji
to niecodziennie zjawisko
nawet niech zgarna wszystko
mi dobrze tu gdzie jestem
z nielicznymi jestem blisko