wyryje drutem moja ksywe psie na scianach twojej czaszki
nawijam tak jak bym zamiast jezyka mial ogon plaszczki
konczy jak prostytutki w whitechapel
moj brak manier wkurwia zawistna branze
na twoj fanpage i nieistniejacy fanbase
ze moja ksywa im staje w ustach
skacze po scianach niczym assasin
na twarzy usmiech piranii
odbijam sie od fasady i cicho spadam na balkon
podcinam gardla po nocach - te kurwy nawet nie charcza
niczym pod paznokiec igla
to moj ognisty rydwan stopil ikarowi skrzydla
jesli zycie jest jak dziwka
kocham w ludziach najbardziej to
ze wszyscy kiedys umra bo: kocham brud
wszystko co szpetne wielbie
nakarmie ludzi tym co najbardziej zgnile we mnie
moje stechle arterie nadal pompuja choroby
wszystko co szpetne wielbie
nakarmie ludzi tym co najbardziej zgnile we mnie
moje stechle arterie nadal pompuja choroby
nie potrzebuje waszych propsow
wyczuwam wszedzie zazdrosc
kiedy slon zatrzesie plansza
ze patrza na mnie te szmaty udajac kumpli
wyciosam z waszych genealogicznych drzew trumny
te brudne stopy ubostwiam jak foot fetish
jak bys opierdolil wor fety
wbijam ci noz w plecy dziurawie bolerko
nie jestem modowa blogerka
podobno zawsze bylem nic nie warty
zamiast alpag chleje lawe - ma podobno wiecej siarki
przy nich jebany ed gein byl po prostu niemily
to ten grabarz z gadka cieta jakbym polknal brzytwe
jestes ciotka zniszcze cie wiec odloz laku majk
marne proby bycia trendy nie zakamufluja braku jaj
jak samuraj robie to juz szereg lat
nie gram poscielowych serenad i szczerze
sram na slawe bo w zyciu ten fejm jest niewiele wart
ja w tej dzungli jestem shere khan
ktore chca mi pluc pod nogi
nie podchodzi mi ten caly twoj pretensjonalny hip-hop
zyciowe tracki to slaby sitcom
wszystko co szpetne wielbie
nakarmie ludzi tym co najbardziej zgnile we mnie
moje stechle arterie nadal pompuja choroby
wszystko co szpetne wielbie
nakarmie ludzi tym co najbardziej zgnile we mnie
moje stechle arterie nadal pompuja choroby
swinka peppa to antychryst