ze wszyscy wokol sa jak psy w sylwestra
ze wasze linie zycia goni deadline
gdzie odbije sobie moje nieszczescia
a jesli diler odbijal po lufie
to dzisiaj przyniesie mi komete w zebach
juz nawet nie mowi do rzeczy
ze dobrze tej suce w niebieskim
modle sie dzisiaj tylko nad schabowym w dodatku plecami do mekki
po kazdej krzywdzie zamienialem chory strach w gniew
rozbilem szklo na dziobie jakbym ochrzcil statek
ze poczulem sie jak facet
strzelam w powietrze jak brrah brrah
jak tylko luski spadaja na blat
nozyce spiewaja ciach ciach
jak tylko luski spadaja na blat
zewszad dochodzi mnie uhh
strzelam w powietrze jak brrah brrah
jak tylko luski spadaja na blat
nozyce spiewaja ciach ciach
jak tylko luski spadaja na blat
zewszad dochodzi mnie uhh
bedziesz mial rychla zemste
jak utniesz sobie drzemke
bedziemy echem w twoim telefonie
bedziemy swiatlem przy przedniej kamerce
ciety jezyk kole w oko; jurand ze spychowa
pakuj sie w walizke i nie wracaj
ziomki chetnie pakuja sie w tarapaty; wracaja za trzy do pieciu lat
natury nie oszuka ni duzy
raz mi podpadnij - zatruje ci zycie
bede jebanym rodzynkiem. obroce w jebane okruchy twoj pyszny serniczek
nie wrocisz w jednym kawalku jak eis
bez pasa nie bierzesz na nogi stowy
na stowe wez juz nogi za pas
moje najwieksze przeklenstwo to kurwa
twoje najwieksze przeklenstwo to ja
strzelam w powietrze jak brrah brrah
jak tylko luski spadaja na blat
nozyce spiewaja ciach ciach
jak tylko luski spadaja na blat
zewszad dochodzi mnie uhh
strzelam w powietrze jak brrah brrah
jak tylko luski spadaja na blat
nozyce spiewaja ciach ciach
jak tylko luski spadaja na blat
zewszad dochodzi mnie uhh