bylem tydzien na wolnosci
ja lubie rap grac i chce okrasc bank
jestem niegrzecznym chlopakiem
dla ciebie moge lac gaz w tank
moja pierwsza love story jak w wierszach
usypiam przy jej piersiach
gdy chlonely mnie te oczy niczym piwna galaktyka
glowila sie cala klika gdzie kali ciagle znika
dostalem bzika i poczulem co to szczescie
by zatapiac swe zeby w miesie
glodne mysli o grubym kesie
czy jutro splota mnie twe ramiona czy kajdany w kryminalach
janine marie zwyzywalas od kurew
chcialas mnie tylko dla siebie
a ja tylko chcialem chmure
zaczal sypac sie monument
kiedy chcialas nas poroznic
podzielilas jak tort serce
to byly jej ostatnie slowa
ty naprawde mnie rozumiesz i wiem
bo akceptujesz moje zalety i wady
ze wiecej nie pomyle sie nigdy juz
to bylo jakies after party
widze tylko ja - niebieskooka w bialych najkach
gdy nasze oczy spotkaly sie na kwiatach
swiat zatrzymal sie w miejscu
zauroczenie od pierwszego wejrzenia
nie sluchalas go dla szpanu
i tak od pierwszego razu ganja znala nasze lozko
codzien wreczalem ci kwiaty
spetlilo sie martwe kolko
byle w twych ramionach szukac szczescia
zrujnowala nas ta trzecia
sto dziur w okolicach serca
juz cie to nie bawi? trzykrotne 'nara'
ty naprawde mnie rozumiesz i wiem
bo akceptujesz moje zalety i wady
ze wiecej nie pomyle sie nigdy juz
mielismy wspolnych znajomych
i zerkala jak roluje spliffa
podbilem z lekko spieta mina
jestem marcin i nie mow mi kali
moze chcesz ze mna zapalic?'
szalona niczym kary rumak pedzila w galopie
ona ciagle w mojej glowie tak
tyle samo ile szczescia dalismy sobie tez meki
byl ktos jeszcze przed kim ukrywalem marie
choc piec wiosen sie staralem
zniszczenie finalne - zburzylismy wszystkie mosty
skoro sobie szczescia nie damy
ty naprawde mnie rozumiesz i wiem
bo akceptujesz moje zalety i wady
ze wiecej nie pomyle sie nigdy juz