od lat szukalem gruntu solidnego jak olimp
pod dom pelen mistycyzmu i harmonii jak shaolin
zbudowalibysmy wille praca naszych dloni
wlasnym pomyslem i stylem
bo dzis znow lece wysoko tak pelny bak
bo my od lat mamy ten fach
cos ci smierdzi najarani rymokleci nie lubia nas sasiedzi
kurwa co ty pieprzysz ziom
sila tych wierszy mocniejsza niz waligora
nie damy sie zwariowac i zepsuc jak kaligula
nawijamy jak szpula by po nitce dojsc do klebka
jesli probujesz siac zamet
musisz sie dobrze postarac
ta willa to nie domek z piasku szczeniaczku
sprobuj doskoczyc chociazby do zamkow
przykry twoj koniec jesli nie zajarzysz
ze twe zycie buduja twe wlasne dlonie
to nie teorie praktyka mistrza czyni
slinisz sie na hajs i slawe
bledne mysli wejda szybko niczym szczury
spojrz do gory poprzez chmury na blekit
bierz sie za poziom nastepny
jedziemy w kilku jak wataha wilkow
po wszystkich wspolasow od szczytow
no to kurwa jeszcze raz man
rap gun nadaje wam badman
chociaz nie czesto fart mam
nawet zlego skurwielowi tez nalezy sie plaza
codziennie wiecej wiary jest we mnie wiec pedze
w gehennie nie chce zgnic pazernie
- jak pierdolone puzzle lecz kiedy znow sie budze mowie
- musi przyjsc pozniej dusic
ze jest lepiej slonce jest gdzies na gorze
znajde cie jesli mi przepadniesz wierz mi
dam cie w spadku moim bliskim z poludniowej rzezni
cd pazdziernik dziesiaty lap sentymentalny trip
wchodze na bit jak do siebie do domu
mam w nim pole marysi wiec nie mow nic nikomu
europa z nami jara dobre geesy sa w paryzu
czlowieku dorosnij bo dziecko madrzej gada
cos mnie tu prowadzi wiec sie czuje calkiem spoko
my to bene nati zawsze usmiechnieci
samochody bizuteria nie chcesz tego fanaberia
ja to wezme bo nie pekam twoja dziala moja penga
poszlo z dymem wykorzystuje kazda chwile nadchodzimy czuc na mile
lecz zwiekszam nad nia kontrole
nigdy nie daj sie zwiesc walcz o swoja silna wole
wszystko co teraz twoje w zasiegu reki trzymaj
nie oddaj i nie daj sie wydymac
ta kraina z dala do niczego nie jest ci podobna
nie podejdziesz nigdy blisko jesli innym nie dasz dobra
spokojnie bedzie patrzyc jak powinie ci sie noga
z kraju goga i magoga nic dobrego nie wypelznie
wiec koniecznie zyj serdecznie bys bezpieczniej mogl sie czuc
dzis dopasowalem klucz do drzwi od duchowej willi
tez tkwi we mnie bol choc juz nie czuje sie winny
dom pomiesci sporo osob lecz jest niczym bez rodziny
tylko tym co w mym sercu oddaje swoj nadmiar sily