dzins

dawid podsiadlo

przestan

popsujesz klimat

to dobry spacer

pozwol wlosom spasc

i choc wiem

ze zaraz cie oddam

to przez godzine cie mam

nie chce cie sluchac

nie chce tu stac

pojedzmy gdzies

i sciagnij z siebie plaszcz

ja sie zajme reszta warstw

widzialem serial

wiem jak

a gdy wypuszcze cie z rak

z rak

z rak

bo przeciez musisz uciec stad

stad

chociaz obiecaj jedno

chodz

chodz

ze przy nim bedziesz wiednac

chociaz ostatecznie na zwiazek nas nie bedzie stac

i zlamiemy sobie serce

niech skradziony weekend trwa

wiem

ze musisz wrocic

przestan o tym mowic

tancz

nie chce o nim slyszec

niech zginie posrod innych spraw

przestan

popsulas klimat

sam nie wiem

czy w ogole chcialbym wiecej

jesli dajesz mi piosenke

czy jemu nucisz ja tez?

i przez przypadek za pare lat miniemy sie ze soba w czyichs drzwiach

chyba nosisz inny plaszcz

a ja nie przyszedlem tu sam

a gdy wypuszcze cie z rak

z rak

bo przeciez musisz uciec stad

a gdy wypuszcze cie z rak

z rak

z rak

to przy nim bedziesz wiednac

a gdy wypuszcze cie z rak

z rak

z rak

bo przeciez musze uciec stad

stad

chociaz obiecaj jedno

choc

choc

ze przy nim bedziesz wiednac

chociaz ostatecznie na zwiazek nas nie bylo

poskladalismy swoje serca

weekendow juz nie trzeba

kiedy dzisiaj o nim mowisz

nie klamie tylko twoja

szeroko sie usmiechasz i dobrze

ze juz wszystko

Full Lyrics: dzins - dawid podsiadlo