i sciagnij z siebie plaszcz
ja sie zajme reszta warstw
a gdy wypuszcze cie z rak
bo przeciez musisz uciec stad
ze przy nim bedziesz wiednac
chociaz ostatecznie na zwiazek nas nie bedzie stac
niech skradziony weekend trwa
niech zginie posrod innych spraw
czy w ogole chcialbym wiecej
i przez przypadek za pare lat miniemy sie ze soba w czyichs drzwiach
chyba nosisz inny plaszcz
a ja nie przyszedlem tu sam
a gdy wypuszcze cie z rak
bo przeciez musisz uciec stad
a gdy wypuszcze cie z rak
to przy nim bedziesz wiednac
a gdy wypuszcze cie z rak
bo przeciez musze uciec stad
ze przy nim bedziesz wiednac
chociaz ostatecznie na zwiazek nas nie bylo
poskladalismy swoje serca
kiedy dzisiaj o nim mowisz
szeroko sie usmiechasz i dobrze