gdzie jestes?

Singer:kali

noce polarne

czekam na ciebie lata swietlne

bagaz mi ciazy

ale jakby cos to mam sie swietnie

oczy mam metne jak sahara wyschly wieki temu

skrapla sie wiara

jak trucizna sercowego drenu

brak mi tlenu

meczy bezdech

kraina bez wiatru

rownia terenu wieczny bezkres nasionami kwiatow

nie czuje smaku

nie slysze spiewu ptakow

moze juz umarlem

lamentuje z zaswiatow

ma niespokojna dusza ciagle szuka swej bratniej energii

bez ciebie zycie jest marna synteza bieli i czerni

niczym pulapka wiezi nasze ciala gdzies daleko

nie wiem jak wygladasz

ale wiem zes nieskalane piekno

tys moja mekka

moja muza

boska reka

kazda sekunda zmienia sie w godzine

a ta w wiecznosc

gdy nie ma cie

nie ma nic tam na szczycie

pokoloruj ten szkic zwany zyciem

tylko prosze cie

powiedz mi gdzie jestes

a tam przyjde i zabiore cie na zawsze juz

na zawsze juz

nie wypuszcze mego piorka ulotnego jak kurz

powiedz mi gdzie jestes

a rzuce tym wszystkim w kat

tak na zawsze juz

na zawsze juz

tylko ty i ja na wieki wokol nas czysty lusz

pokaz sie prosze dzis

pokaz sie prosze juz

bez ciebie jestem cieniem

wiezniem w poczekalni dusz

moze sie zjawisz dzis

moze przytulisz juz

i wyjmiesz z serca ciernie martwych dawno powiedlych roz

dawno powiedlych roz

martwych powiedlych roz

wyjmij z serca ciernie martwych dawno powiedlych roz

ciernie tych suchych roz

kruchych bez zycia roz

prosze powiedz mi gdzie jestes?

w moim zeszycie wiele strupow

kto tego wyslucha?

noc zywych trupow

ta symfonia bolesna dla ucha

chaos

labirynt slow

w nim droga do twych ramion

moj wieloletni druh jest jak na przegubach sztylet

i tak jak duch zyje i juz mam dosc

znamion

znow sie nacpam

opije i ulegne gorzkim zalom

wszystkie falszywe ryje sluza mi dobra rada

nie zrozumieja mnie

oni fizycznosci lakna

chcialem nie raz sie targnac i skonczyc z tym raz na zawsze

ile mozna czekac

pragnac

nie skoczyc po nowa szanse?

w mydlanej bance widzialem odbicie twarzy

a gdy pekla jak ja

embrion zwinal sie i zastygl

prosze cie raz ostatni

przelkne kazdej prawdy ciernie

karmiony nadziejami chyba wcale wole nie jesc

dniami

nocami ciagle pytam sie gdzie jestes

ale chyba powatpiewam czy ty w ogole istniejesz. powiedz mi gdzie jestes

a tam przyjde i zabiore cie na zawsze juz

na zawsze juz

nie wypuszcze mego piorka ulotnego jak kurz

powiedz mi gdzie jestes

a rzuce tym wszystkim w kat

tak na zawsze juz

na zawsze juz

tylko ty i ja na wieki wokol nas czysty lusz

pokaz sie prosze dzis

pokaz sie prosze juz

bez ciebie jestem cieniem

wiezniem w poczekalni dusz

moze sie zjawisz dzis

moze przytulisz juz

i wyjmiesz z serca ciernie martwych dawno powiedlych roz

dawno powiedlych roz

martwych powiedlych roz

wyjmij z serca ciernie martwych dawno powiedlych roz

ciernie tych suchych roz

kruchych bez zycia roz

prosze powiedz mi gdzie jestes?