czekam na ciebie lata swietlne
ale jakby cos to mam sie swietnie
oczy mam metne jak sahara wyschly wieki temu
jak trucizna sercowego drenu
rownia terenu wieczny bezkres nasionami kwiatow
ma niespokojna dusza ciagle szuka swej bratniej energii
bez ciebie zycie jest marna synteza bieli i czerni
niczym pulapka wiezi nasze ciala gdzies daleko
ale wiem zes nieskalane piekno
kazda sekunda zmienia sie w godzine
nie ma nic tam na szczycie
pokoloruj ten szkic zwany zyciem
a tam przyjde i zabiore cie na zawsze juz
nie wypuszcze mego piorka ulotnego jak kurz
a rzuce tym wszystkim w kat
tylko ty i ja na wieki wokol nas czysty lusz
bez ciebie jestem cieniem
wiezniem w poczekalni dusz
i wyjmiesz z serca ciernie martwych dawno powiedlych roz
wyjmij z serca ciernie martwych dawno powiedlych roz
prosze powiedz mi gdzie jestes?
w moim zeszycie wiele strupow
ta symfonia bolesna dla ucha
w nim droga do twych ramion
moj wieloletni druh jest jak na przegubach sztylet
i tak jak duch zyje i juz mam dosc
opije i ulegne gorzkim zalom
wszystkie falszywe ryje sluza mi dobra rada
chcialem nie raz sie targnac i skonczyc z tym raz na zawsze
nie skoczyc po nowa szanse?
w mydlanej bance widzialem odbicie twarzy
embrion zwinal sie i zastygl
przelkne kazdej prawdy ciernie
karmiony nadziejami chyba wcale wole nie jesc
nocami ciagle pytam sie gdzie jestes
ale chyba powatpiewam czy ty w ogole istniejesz. powiedz mi gdzie jestes
a tam przyjde i zabiore cie na zawsze juz
nie wypuszcze mego piorka ulotnego jak kurz
a rzuce tym wszystkim w kat
tylko ty i ja na wieki wokol nas czysty lusz
bez ciebie jestem cieniem
wiezniem w poczekalni dusz
i wyjmiesz z serca ciernie martwych dawno powiedlych roz
wyjmij z serca ciernie martwych dawno powiedlych roz
prosze powiedz mi gdzie jestes?