ktory lasy ogarnales piorunow plaszczem
ktory wichrem karmisz dzieci swe
wzbudziles morze nienawisci w ich umyslach
ty otuliles swiete gaje. stare deby pochylily grzbiety swe w poklonach
swiety ogien konczy taniec. plasy milkna
strzygi chyla lby ku niebu
czekajace nagie wilki. slodycz twa i cieplo czuje coraz blizej
tys lonem matki mej i sila
ktora zyje. ciemnoscia zwa cie ci
ramiona meznych wojow pna twoj posag wzwyz
tys nie herezja ale prawda plunal w krzyz!
stare deby pochylily grzbiety swe w poklonach. grom niech bedzie twym zwiastunem
brzaskiem imperium w chwale czekanego
dzwonem w poganskie serca bitym
duma oraz krwia okrytym. niech grom zapowie twe nadejscie
o sile twej szumia pomorskie lasy. majestatycznie. stare deby pochylily grzbiety swe w poklonach.