ci wielcy wirtuozi slowa dzis mi uciekaja spod nog
bo wiesz tyle o mnie gosciu
co ksiadz gil o stosunku z kims swojego wzrostu
nie zbieram propsow i naduzywam przeklenstw
jak dewocjonalia w piekle
dzisiaj pogram moim kijem o twoje migdalki w bilard
te zaplute jadem cipy na moj widok swedzi koral
tu nie jeden niby ziomal dusi wstret jak gada ze mna
nigdy nie wymieniaj kurwo mojej ksywy nadaremno
spuszczam bragga wpierdol wbrew wszystkiemu i wszystkim
podkladam pod scene ogien z usmiechem jak misfits
cipki maja parcie na tron
cale zloto z waszych koron przetopie sobie na sracz
moj rap zostawia w mozgu po sobie uboczny efekt
jakby starzy zamiast kaszki manny karmili cie mefem
ze twoj smartfon szuka sieci
a jak wsadzisz sobie w dupe zarowke
robimy po raz kolejny jebany head banger
twoje zrzedzenie na moj temat nadal jest zbedne
ponownie bezczeszcze modowe wymogi
przybyl mistrz latajacych gilotyn
tak wielu mcs chcialoby byc mc
najpierw skupia sie na pensji
mialem zaszczyt grac koncerty juz w tak brudnych spelunach
rozkminiali kto tam umarl
wciaz stylu nie wymieniam
ty utknales w swiecie mody
niczym chomik w dupie geja
w sumie nadal nie mam parcia na ambitny rap i teksty
jak pytaja czy mi nie wstyd
trudnych slow znam za malo
mam w chuju te wasze mrzonki
nie tancze jak mi zagraja
jestem jednym z pierwszych polski juggalos
zylem tym gownem w czasach
jak chylinska golila swoj pierwszy zarost
jestem w stu procentach soba
bez przyspiewek pod rotacje
przeciez wszyscy dzis tak robia"