zielone lzy czarnobyla plyna ulicami miasta
na spalonym placu zabaw dzieci w gazowych maskach
nie mysl za duzo i pracuj
wszczepiony chip pod skore kryje twoj spoleczny status
chorobotworczy zaduch w labiryncie rur i kabli
na wykarczowanych lasach dymia kominy fabryk
kilometry kolczastych plotow
wielki brat patrzy na nas milionami szklanych oczu
niemy krzyk dzieci wyhodowanych w probowkach
rzeczywistosc okrutna zdeformowane gatunki
teratologia podziemne laboratoryjne bunkry
ludzie to bezmozgie kukly
matka ziemia jest martwa w imie nowego proroka
modyfikowany genetycznie pokarm
ktora kroczy dumnie stojacy na czele
jest tylko dym i zgliszcza
z dnia na dzien jest nam coraz bardziej bliska
nigdy nie zobaczysz prawdy spod zaszytych powiek
jest tylko dym i zgliszcza
z dnia na dzien jest nam coraz bardziej bliska
nigdy nie zobaczysz prawdy spod zaszytych powiek
swiat to gniazdo pojebancow
ludzka wyobraznia do hajsu przykuta na lancuch
niewykonalne bedzie zatrzymanie tego szajsu
to jak bys chcial na wodzie znalezc odciski palcow
powietrze postepuje ziemi podboj
we wszystko masz ingerencje
dyktatorzy na marsie siedza w panstwowych siedzibach
wyczerpaly sie zloza ropy
nie pamietamy czym jest godnosc
tylko smierc daje ci wolnosc
jest tylko dym i zgliszcza
z dnia na dzien jest nam coraz bardziej bliska
nigdy nie zobaczysz prawdy spod zaszytych powiek
jest tylko dym i zgliszcza
z dnia na dzien jest nam coraz bardziej bliska
nigdy nie zobaczysz prawdy spod zaszytych powiek
w ktorym moglem wyzwolic kazde getto
lecz nie przez ich facebook