dzis gubie sie w labiryncie wnioskow
moich bozkow pytam gdzie mam isc
a na kazdym rogu czyha potwor
musze dusic w zarodku caly strach i przed siebie dalej isc
co dzien zaczynam to od poczatku
walcze ze soba w srodku. mija kolejna noc
i nie znam wyjscia z tego labiryntu
rece do modlitwy skladam i krzycze panie