leki

gedz

od dawna nie trawi mnie jaskolczy niepokoj

na ogol zagubiony

tyle spraw jest w toku

wlasne lokum

ulokowanie pieniedzy

tylko na kacu potrafie miec o to leki

jedyne rzeczy o ktore sie dzis boje

zdrowie mojej mamy

nigdy nie dbalem o swoje

to

ze sie cofne i zmarnuje talent

na budowie lub tasmie okupujac skandynawie

mam chandre jak wracam do domu

tyle starych demonow

ktore nie daly mi spokoju

w starym pokoju klebia sie pod sufit

sa na kazdym rogu u tych prawie pustych ulic

to co strach budzi

to moje plany

nie chce tam wrocic jako pokonany jakby

czuje lek lecz nie popadam w marazm

wiem

przeobrazi sie w sile do dzialania

ziomus

zacznij myslec o sobie

za duzo innych za malo ciebie w twojej glowie

w imie przyszlych planow od przeszlych odejdz

i wez sie w garsc to na dobre wyjdzie tobie

tak powtarzam sobie goniac ten psychiczny luz tu

do skutku

utracone zdrowie dopisz do rachunku

zostawiamy je wsrod ognistych wod

tak juz jest

wszyscy jedziemy na tym samym wozku

jebany stres i permanentny brak czegos

w pogoni dzien za dniem zeby starczylo do pierwszego

zycie z miesiaca na miesiac to nic pewnego

oswajam strach gdy spogladam w blekitne niebo

tak juz mam

to moj idealny sposob

od lat kiedy lek znowu spowija rozum

chociaz zwatpienie czasem dochodzi do glosu

to nie zostaje sam z tym co wzbudza moj niepokoj

kazdy z nas ma leki

kazdy z nas czuje bol w piersi

kazdy z nas ma w glowie metlik

ale zaden z nas nie moze ulec presji

kazdy z nas ma leki

kazdy z nas czuje bol w piersi

kazdy z nas ma w glowie metlik

ale zadnemu z nas zycia nie poprawia tabletki

brak slow

ktore potrafia okreslic

bol jaki usilnie pali nad ranem w piersi

znow jestem sam gdy bliscy odeszli

krol bez korony to zwykly rzemieslnik

trud tej drogi moze byc dwa razy ciezszy

podobnie zle wybory i zmarnowane talenty

otwieram oczy

ten sen byl realny

kiedy leze w pokoju spocony nad ranem

same mysli chore przyspieszaja moj oddech

oczy zaspane

jakbym nie spal w ogole

zalewam wrzatkiem kawe i wychodze jak co dzien

praca

wkurwienie

na koncie jakis zarobek

strach o jutro

bo jutro byc moze

da znac brutalnie

ze pomylilem droge

wszystko jest latwopalne

ale zawsze twoje

jezeli o to zadbasz to wygrasz na sam koniec

juz wole miec koszmary

niz nie snic zupelnie

albo co dzien sie zalic

ze mialo byc tak pieknie

ten strach jest we mnie

nie boja sie tylko glupcy

chociaz samotnosc w koncu kazdego skruszy

pusty pokoj budzi niepokoj

woda go poglebia

a ja sadzilem

ze to jest ucieczka

pusty pokoj jak wzrok po zbyt wielu procentach

dla samego siebie musialem ten romans przerwac

przestan sie lekac

ja jestem sprzymierzencem

nie zabil mnie grad olowiu prosto w serce

nie zabil mnie

nie zabije mnie nic wiecej

bezsensem jest tu cierpiec

zaden ze mnie werter

kazdy dostal lekcje

kazdy cos czul

chwile gorsze czy lepsze

radosc i bol

mozesz isc jesli zechcesz

jak spiewal kult

a jak stoisz na krzesle

ja przetne sznur

kazdy z nas ma leki

kazdy z nas czuje bol w piersi

kazdy z nas ma w glowie metlik

ale zaden z nas nie moze ulec presji

kazdy z nas ma leki

kazdy z nas czuje bol w piersi

kazdy z nas ma w glowie metlik

ale zadnemu z nas zycia nie poprawia tabletki