to jest horror hip hop dziwko
jak nie chcesz sluchac to skoncz
zeby pozniej cie nim dzgnac
bardzo cieszy nasz twoj zgon
trudno bedzie ci hejtowac z naostrzonym stolcem w kichach
witam serdecznie w chuj w domu na przekletym wzgorzu
nie chcesz zeby twoje dziecko nas sluchalo
to ja jestem pazuzu opetamy twoje zmysly
bedziesz rzygac na zielono jak gowniara z egzorcysty
podlaczeni do technologicznej matki w matrix
mamy macki jak osmiornica i skrzydla jak mothra
robimy masaz srodkowego ucha
malym mlotkiem do wybijania szyb w autobusach
flaga wije sie na wietrze
wszystkie przepowiednie armagedonu
to jest ostatnia wieczerza na stole z ludzkiej stonogi
ciezko oddychasz jakbys mial poltora litra krwi w plucach
znow wchodze w bit z buta ziomus
wolalbym kopnac cie w plecy na schodach niz ci pomoc
znowu zadaje tym lakom do rytmu smierc
ujadajac na trackach jak wsciekly pitbul z aids
wszystkie pierdolone rogi w gore
absolwenci wsrh jestescie tu? salut!
znow zatrzesiemy ekliptyka ziemi
mleczno biale oczy bez zrenic
nowy rozdzial necronomiconu
i chuj w to co myslisz znamy swoja wartosc ziomus
to demonologia dzieci ognia
kazdy nasz track spada jak bomba
mieszkam w zaginionym miescie na pustkowiu antarktydy
nosze w herbie czaszke gwiezdnego dziecka zamiast ryby
zydzi mowia o takich jak ja dybuk
roznosze wirus d2 plamiasty tyfus synu
resident evil korporacja umbrella
siedze w twojej glowie jak glejak
niczym proba wejscia na kilimandzaro w kubotach
bo nie wazne czy wierzysz w boga i jaki masz ubior
i tak wszyscy skonczycie na gnijacej stercie trupow
mam ta sama ambicje i upor
praktykuje voodoo przywolujac trzynascie duchow
wiec naszykuj sie na uboj
do studia wchodzi rzeznik
jestem jak elektryczny wegorz w baseniku z dziecmi
plona wiedzmy jak swieczki
skwierczy tluszcz i drewno
nie lubisz naszego rapu? to sie serio odpierdol
zdechna dzisiaj slabi jak zamkniety w sloju robak
mikser bedzie tojowac napisy na waszych grobach
zabijamy jak choroba: powoli
wijesz sie jak swinia trawiona przez anakonde
bylismy tu przez caly czas cioto
a nastepnie twoim zwlokom
trafiam jak sztylet do serc
to demonologia dwa tysiace trzynascie pchniec
znow zatrzesiemy ekliptyka ziemi
mleczno biale oczy bez zrenic
nowy rozdzial necronomiconu
i chuj w to co myslisz znamy swoja wartosc ziomus
to demonologia dzieci ognia
kazdy nasz track spada jak bomba