na plecach mam numer bestii
chcialbym zeby wszyscy zdechli
stoje w cieniu piramidy usypanej z trupow
z ostrza kapie kurza jucha
wylamuje skrzydla twego aniola stroza
dzisiaj zasniesz na wieki pod koldra z wron
czuc ode mnie smrod zarosnietych grzybem piwnic
psychotropy wielkosci frisbee
popijane krwia z cipy babilonskiej dziwki
moje dziwne mysli moga umysl zatruc
koloruje swiat jak halucynogenny kaktus
macki owijaja sie wokol mozgow
charakterystyczny styl i brak pulsu
wszystkie drzwi na klucz zamknij
ty zrzucasz sie na kurwe w szesciu
spedzam zimne noce w czarnej trumnie z cedru
a slow potok malo mi nie urwie zebow
wielokrotnie snila mi sie laura palmer
brala kapiel w krwi z podcietego gardla w wannie
lepiej nie podchodz za blisko
to lampki na choince kaza mi byc sadysta
zawisna wszystkie psy strute zawiscia
a ja w lesie ich szubienic zatancze calypso
dam ci podpis w nekrologu
zapisuje przyszlosc pijac krew prorokow
wiec nie prowokuj mnie i milcz laku
cwicze na pieciolinii sztuke kinbaku
charakterystyczny styl i brak pulsu
wszystkie drzwi na klucz zamknij
w moich wizjach wilk patroszy calineczke
wszystko przez obrazy aleksandry waliszewskiej
sasiad z dolu popierdolil aspiryne z trutka
trzymam znak przedwiecznych
opetane stare baby widza 'buzie w teczu'
ktory wpada w turbulencje
obudzilem w studiu bestie
i jak anton lavey ja mam ta zla slawe
mozesz zamknac jape i w odosobnieniu skonac
oto siedemdziesiaty trzeci demon salomona
charakterystyczny styl i brak pulsu
wszystkie drzwi na klucz zamknij
i wtedy tabletki przestaja dzialac i przychodza ludzie z moich snow i tanczymy razem wokol sterty kosci
maja czarne dlonie i czarne jezyki i spiewamy tak do bialego rana