materialy

blacha

mialem troche ziomkow

ale poszli sie jebac

hajs byl

to byli

hajsu brak

to ich nie ma

jebac

gadka

ze problem

to w ogien

a jak problem

to telefon nie odbiera

beka

prosto z serca przekaz

jestes prawdziwy

to respekt

wiem

gdzie moje miejsce

jak patrze w lustro

to wiem kim jestem

a ty kim jestes? nie wiesz

lepiej

wole byc soba

niz udawac kogos przez caly czas

wreszcie moge isc droga

ktora mialem juz isc pare lat

wczesniej serce twarde jak kamien

wiem

ze jak bede chcial

to dam rade

uwierz w siebie

bo jak ty nie uwierzysz

to bedziesz mial przejebane na starcie

wsparcie masz u mnie

wiem jak to jest

sie budzic wkurwionym

dzien sie dopiero zaczal

a dawno chcesz by juz sie skonczyl tylko praca

dom

praca

dom

a hajs z tego ledwo co widze

bo brakuje go ciagle

jak wody w afryce

jestem wkurwiony i potem mam pizde

wiem jak jest

ale szanuje zycie

ty szanuj je typie

oddalem cialo

dusze muzyce

ona w zamian dala mi wiare i sile

nie ma tego zlego

co na dobre ci nie wyjdzie

nie patrze w tyl

chyba ze na dupe w legginsie

twoj rap to bajki dla dzieci #disney

moj rap to bomba

niszcze

za malolata biegalem za pilka

dzisiaj biegam od rana po plik

co

daje mi szczescie

jak rozwodkom dildo

ide po miescie i widze

jak ich wzrok

patrzy na kieszen

juz nie patrza sercem

jak biegna tak glupie

nie widza sie w sukni slubnej

wola byc w mercedesie

smutne

czy smieszne? zaczac plakac

czy krecic z nich beke?

sam juz nie wiem

moze za duzo widzialem na oczy

za duzo widzialem

kurwa oslepne

moje osiedle

w polsce lub w niemczech

mam tu swych ludzi i bez nich zyc nie chce

chcialbym

by kazdy z was mial tu lepiej i damy tu rade

jak sparta

bo razem mozemy wiecej

wiec plyne lub ide dalej

a chcialbym latac

wolny jak ptak

bez stresow

bez problemow

wiec nie mow mi

jak mam dazyc do celu

bo wielu by chcialo cofnac czas

jak marty mcfly

Full Lyrics: materialy - blacha