jestem jak zagubiony statek na dnie morza
w ktorym zostawilas czesci mnie
chcialbym zobaczyc to szczescie na mej twarzy
czy to koniec tej historii
chcialbym przelamac bariery
ktore sa dla mnie jak demon
chcialbym jeszcze raz to przezyc i postapic tak jak neo
wybrac to co jest wlasciwe
nie kierowac sie jak nemo
jestem gdzies miedzy pieklem a niebem
spory lyk i gram na nerwach swych
ktory z nich to ten prawdziwy?
ciagle patrzysz na te chmury i ciagle ciebie to dziwi
czas przemija jak szalony ja nie krece sie jak schemat
w ktorym biegne przez to zycie majac ciagle ten dylemat
ciagle gubie sie jak w snie
ciagle to mnie spycha gdzies
ciagle gubie sie jak snie
czuje jak idiota sie - gdy znowu z nich ronisz lzy
nie chcialbym szlochac tez z nadlamanym sercem dzis
wiec powiedz ze kochasz mnie albo juz nie mow nic
ten swiat nie jest zly - sa na nim zli ludzie
nozami chca splatac nic porozumienia
czasami chcialbym po cichu stad uciec
w tych butach tak brudnych jak nasze sumienia
wszechwiedzace kurwy wiedza wszystko lepiej od ciebie
ze swoja rada idz w pizdu
bo przezylem swoje juz a nadal nie wiem
ciagle gubie sie jak w snie
ciagle to mnie spycha gdzies
ciagle gubie sie jak snie