niesmiertelni

Singer:paluch

otrzyj swe lzy i wez polowe sily mej

by przetrwac mroczne dni

wez polowe wiary mej

by nie przestac kochac to co sprawia

ze czujemy by uwierzyc w to

ze nie tylko tu zyjemy by umierac w samotnosci

gdy los sie dopelni

pojmij ze

jestesmy niesmiertelni

otrzyj swe lzy i wez polowe sily mej

by przetrwac mroczne dni

wez polowe wiary mej

by nie przestac kochac to co sprawia

ze czujemy by uwierzyc w to

ze nie tylko tu zyjemy by umierac w samotnosci

gdy los sie dopelni

pojmij ze

jestesmy niesmiertelni

nie potrzebuje duzo

odrobine szczescia daj mi

zycie moja muza

czasem meczy jak street fighting

ci co zle mi wroza splona jak w popiolce fajki

jestem niesmiertelny

sila spokoju

a nie anarchii

i to nie jest brak szacunku do smierci wszech mogacej

gloryfikuje zycie

by zostawic cos po sobie

mozesz jej zaplanowac jego koniec to jest moment

kazdy dzien jest dobry

by zly zamienic na dobre

bol odejdzie na dobre pamietaj nigdy nie trac wiary

cuda sie zdarzaja

cuda to sa fakty

i choc nie chodze po wodzie dobrych ludzi lecze slowem

sztywny moralny kodeks z dala od chorych podniet

to co tworzy mnie calego szczerosc nadzieja i wiara

krystaliczna nienawisc z ta miloscia pomieszana

zycie zadaje ciosy po ktorych padam na kolana

wstaje ide ucze sie na wlasnych ranach

otrzyj swe lzy i wez polowe sily mej

by przetrwac mroczne dni wez polowe wiary mej

by nie przestac kochac to co sprawia ze czujemy by uwierzyc w to

ze nie tylko tu zyjemy by umierac w samotnosci

gdy los sie dopelni

pojmij ze

jestesmy niesmiertelni

otrzyj swe lzy i wez polowe sily mej

by przetrwac mroczne dni wez polowe wiary mej

by nie przestac kochac to co sprawia ze czujemy by uwierzyc w to

ze nie tylko tu zyjemy by umierac w samotnosci

gdy los sie dopelni

pojmij ze

jestesmy niesmiertelni

twoje cialo to wehikul nim kieruje twa dusza

cos cenniejsze od szpiku nawiguje gdy wyruszasz

tam gdzie prowadzi serce czujesz ze zyjesz

to wlasnie po to po to

by czuc

ze tu byles

to jedna z drog ciagle spogladam przed siebie

juz wiem co to spod sciagam tu niebo na ziemie

znam zal i chlod nasycenie i glod

to moje przeznaczenie jedna z miliona drog

liczy sie sekunda wdech

wydech

promyk slonca

jest tylko zmiana nie ma poczatku nie ma konca

nie ma dobra

nie ma zla

jest wyrazanie

nie ma nauczyciela i ucznia jest pamietanie

radosc i zlosc tak na prawde nie istnieje

jest tylko milosc poczuj ja

uwierz w jej istnienie

poszybuj tam bez strachu lec smialo

bo jestes czyms wiecej niz fizyczne cialo

nie jest wstanie mnie zabic kolejna ciezka noc

dopoki nie wiesz jak mnie zabic tworze zycia most

nikt nie moze go spalic mam nad zywiolami wladze

miks moc tworzy smiercio-odporna tarcze

wszechswiat jest za maly ogarniam go bez trudu

mam umysl snieznobialy powstal z zyciowego brudu

on osadza sie na kartkach jest nauka dla ludu

dzis jestem niesmiertelny pozbawiony slabych punktow

otrzyj swe lzy i wez polowe sily mej

by przetrwac mroczne dni wez polowe wiary mej

by nie przestac kochac to co sprawia ze czujemy by uwierzyc w to

ze nie tylko tu zyjemy

by umierac w samotnosci

gdy los sie dopelni

pojmij ze

jestesmy niesmiertelni

otrzyj swe lzy i wez polowe sily mej

by przetrwac mroczne dni wez polowe wiary mej

by nie przestac kochac to co sprawia ze czujemy by uwierzyc w to

ze nie tylko tu zyjemy

by umierac w samotnosci

gdy los sie dopelni

pojmij ze

jestesmy niesmiertelni