oh my buddha
Singer:quebonafide
ja walcze z bomba i mam ochote na rozejm
i chodze i brodze myslami po mapach
wdychajac w nozdrze ten dziwny zapach przez katar
dookola tuk-tuki i fury tych gosci
dla wiekszosci zycie jest jak tortury
patrzac na ludzi tutaj mysle
ze to bedzie moj najprostszy tekst
i oba te cele walcza tu ze soba jak yoda z vaderem
jak latwo hodowac zludzenie
kolejne spojrzenie przez brudna szybe
zmienia perspektywe na wymuszony usmiech
to on jest spoiwem tych wszystkich rozrywek
jutro to miejsce wybuchnie
na razie sete i uciekam stad
omijamy przestrzen rodem z prince of persii
rozpalone jointy krzycza wyrok smierci
popijamy okoliczne browary
w jednym z lokali w ktorym egzotyczne specjaly
weszly nam w krew jak malaryczne komary
ktos drugi raz zagryza kwas ryzem curry
jeszcze tylko ze dwie zmiany klubu jak zlatan
stracilem glowe ale to najmniejsza strata
przez drzwi wylecial jakis rudy angol
i co to znaczy suvarnabhumi
czemu sie budze na sloniach
trzymajac wode w dloniach
wszyscy moi ludzie leca grubiej niz wczoraj
bo brakuje tylko mike'a tysona #bangkok
a wczoraj to historia alarm
przezylem pieklo i nadal sie blakam
chce odetchnac pelna piersia jak amazonka
szampanskie nastroje az nie zdazymy wykorkowac
przylecielismy tu tylko pomedytowac