paradox gry

zabson

hypeman wpadl

nalal se soku i nawet nie wypil

wiem

ze w tym roku podniesiemy nasze wyniki

ciesze sie

ze w matki oku zadna lza nie wisi

ona chciala chronic mnie od zla i nienawisci

tylko ona byla przy mnie kiedy bylem nikim

i odczula to najbardziej gdy ranilem bliskich

czuje sie

jakby porwali mnie kosmici

jestem inny od innych i inny od wszystkich

przed koncertem w czarnej kopercie podawaj pliki

po koncercie wpadna spece od balistyki

cala sala krzyczy - tlum pelen dzikosci

tu towar pali styki i nie ma milosci

bylem slaby z matmy

wiec zwiekszam ilosci

i nie lubie slawy

tylko mozliwosci

nie szanujesz slabych

to nie jestes mocny

jak kantujesz prawych

nie bedziesz spokojny

od zawsze mialem slabosc do cyfr

nie licze ile kosztowalo to sil

i chociaz dla mnie normalnosc to mit

odczuwam radosc to paradoks tej gry

to paradoks tej gry

to paradoks tej gry

to paradoks tej gry

to paradoks tej gry

siema

pozjadalem wszystko i czekam na deser

a ty dziwko z glodu w koncu zdechniesz zywiac do mnie niechec

nie wiem kiedy wroce

wiec kanapke biore w kieszen

ludzie znowu myla mnie z solarem

bo se robie reset

lubisz szelest cashow? spedz ze mna w miescie grzechu

choc jeden wieczor

nie spuszcze sie od sms'ow

tylko zdecydowane szmule moga pobyc z krolem

wiec nie pisz do mnie co tam"

Full Lyrics: paradox gry - zabson