kiedys nie pisalem takich tekstow
bylem pusty jak beben beatlesow
chcialem blysnac ale nie znalem wejscia
zwykly malolat z przedmiescia
moj kolezka mial babke ze stanow
ja nie znalem smaku bananow
gnebilo mnie kilku przegranych baranow
w szkolnej lawce siedzialem sam
wtedy wszyscy z kartkami do sklepu
stali od switu do zmierzchu
szara byla polska z wierzchu
zakochalem sie w pieknej dziewczynie
nie mialem szans nawet na jeden usmiech
nawet jakbym zdobyl markowe spodnie
to i tak nie byloby dobrze
potem zaszla z kims w ciaze
to byl moj pierwszy pogrzeb
moja matka juz nie miala sily
ojciec z dziadkiem to byly swiry
sporo tutaj wypili i tak jej zycie umilil
potem juz bylo coraz lepiej
bralo sie szamke na zeszyt w sklepie
dla niektorych to tylko smuty
bo nie latwo wejsc w stare buty
nie opisze tego w dwie minuty
nie potrzeba tutaj refrenow
to nie jest banger dla pln'ow
to opis ludzkich problemow
za ktore nie ma tantiemow
zanim tutaj siegnalem celu
zylem u boku wielu pozerow
wychowaly jedynie dobrych gangsterow
teraz pisze duzo takich tekstow
jestem pelny i nie mam kompleksow
zwykly malolat z przedmiescia
kiedy zechce lece do stanow
niezbyt lubie juz smak bananow
po tamtych baranach nie ma juz sladow
w pierwszej klasie nie latam sam
nie jest tu latwo ale nie jest tez zle tu
od tego czasu duza siec sklepow
prazy od switu do zmierzchu
piekna jestes polsko z wierzchu
ozenilem sie ze sliczna dziewczyna
nie bylo szans nawet na jeden zawod
jak nie mialem dla niej na markowe spodnie
wiec lepiej juz byc nie moze
i choc teraz jest coraz lepiej
wielu bierze tu szame w kreche
nadal nie jest to mniejszosc
dla niektorych to tylko smuty
nie latwo wjechac w cudze buty
nie opisze tego w dwie minuty
nie potrzeba tutaj refrenow
to nie jest banger dla pln'ow
to opis ludzkich problemow
za ktore nie ma tantiemow
zanim tutaj siegnalem celu
zylem u boku wielu pozerow
wychowaly jeszcze dobrych raperow