nie czul nic poza gniewem
nie eden szatan szeptal przez ramie
nie rozumiem sam skad to we mnie
pograzam sie w imie ognia
gdy w sercu twym zagosci czern
i dusi juz toksyczny tlen
i nikt nie wybudzi z koszmaru
gdy bol odejdzie jak zly sen
z dala od energetycznych hien
i nikt juz nie bedzie czul zalu
serce jak planeta i pojawil sie predator
a wygladal tak niegroznie
pocaluje czy polamie rece
czy wyladuje w lozku na satynie czy w karetce
przelane lzy wyzlobily pietno winy
nie ratuje tej dziewczyny
kazdy dba o wlasne szczescie
gdy w sercu twym zagosci czern
i dusi juz toksyczny tlen
i nikt nie wybudzi z koszmaru
gdy bol odejdzie jak zly sen
z dala od energetycznych hien
i nikt juz nie bedzie czul zalu
od dnia poczecia wiedzial co znaczy byc innym
dzwigal brzemie w drodze do mogily
nawet nie wiesz jak bardzo
bo kazdego dnia walczyl z zzerajaca go zaraza
nad szklanka rozlanego mleka
kiedy kazdy dzien to meka
gdy ten frajer jej wylamal ramie
wstac choc raz i wymierzyc katu kare
ale z mysla ze uwolnil mame
marzyl o dniu gdy on sam sie uwolni
czasami boli ale co by wtedy czul
gdy w sercu twym zagosci czern
i dusi juz toksyczny tlen
i nikt nie wybudzi z koszmaru
gdy bol odejdzie jak zly sen
z dala od energetycznych hien
i nikt juz nie bedzie czul zalu