piekny bol

kali

nosil go w sobie

zapomnial juz od kiedy

tlamsil go od zawsze

a chlodne objecia biedy

oczy glodne

dziwne mial

jak benedykt xvi

w nich za firany smiechu

glebia jego duszy maski

gorzki typ scenariuszy

kto napisze happy end

krew ocieka z arkuszy

kali happysad

i tak szedl

nie czul nic poza gniewem

martwy widz

nie on jeden

czekal na pieklo

nie eden szatan szeptal przez ramie

jebac 997

jebac caly swiat na amen

wy kurwy

nie rozumiem sam skad to we mnie

lepiej zejdz mi z drogi

pokim dobry

bo uklekniesz

pograzam sie w imie ognia

kiedys mnie opuscil

wymawialem sam twe imie

tam posrod czelusci

jedyne co znam

to tylko w ranach sol

ten slodki bol

ten piekny bol

gdy w sercu twym zagosci czern

i kuje tak milosci ciern

i dusi juz toksyczny tlen

i nikt nie wybudzi z koszmaru

kiedy nastanie dzien

gdy bol odejdzie jak zly sen

z dala od energetycznych hien

i nikt juz nie bedzie czul zalu

kiedys byla piekna

zwiewne babie lato

naturalna perla

wdziek miliona roz

serce jak planeta i pojawil sie predator

a wygladal tak niegroznie

jak trujacy bluszcz

uczucie jak noz

kroilo jej serce

gdy przekrecal klucz

ona skrecala sie w mece

czy kiedy wroci juz

pocaluje czy polamie rece

czy wyladuje w lozku na satynie czy w karetce

czas plynie

jak plyny w obitej nerce

przelane lzy wyzlobily pietno winy

czemu nikt nic nie zrobi

nie ratuje tej dziewczyny

znieczulone skurwysyny

kazdy dba o wlasne szczescie

rany w miesie

kobieto zmien sie prosze

jestes warta milionow

on uczucia daje grosze

nie chciala sluchac

demonem byl jej krol

ten czuly bol

ten piekny bol

gdy w sercu twym zagosci czern

i kuje tak milosci ciern

i dusi juz toksyczny tlen

i nikt nie wybudzi z koszmaru

kiedy nastanie dzien

gdy bol odejdzie jak zly sen

z dala od energetycznych hien

i nikt juz nie bedzie czul zalu

od dnia poczecia wiedzial co znaczy byc innym

choc bogu ducha winny

dzwigal brzemie w drodze do mogily

byl silny

nawet nie wiesz jak bardzo

bo kazdego dnia walczyl z zzerajaca go zaraza

ludzie sobie nie radza

ludzie lubia narzekac

ludzie potrafia plakac

nad szklanka rozlanego mleka

gdzie boska reka

kiedy kazdy dzien to meka

nasze problemy to beka

pomysl jak cierpi kaleka

przez pokoj zerka

bezsilny niczym kamien

poczul jej bol

gdy ten frajer jej wylamal ramie

wstac choc raz i wymierzyc katu kare

i znow siasc na cwiare

ale z mysla ze uwolnil mame

marzyl o dniu gdy on sam sie uwolni

co dzien chlodzil go zal

zyl dla ciepla jej dloni

czasami boli ale co by wtedy czul

gdyby nie bol

ten piekny bol

gdy w sercu twym zagosci czern

i kuje tak milosci ciern

i dusi juz toksyczny tlen

i nikt nie wybudzi z koszmaru

kiedy nastanie dzien

gdy bol odejdzie jak zly sen

z dala od energetycznych hien

i nikt juz nie bedzie czul zalu