kiedy bylem maly chlopcem to palilem kiepy
i smieszne papierosy. oni walili sety
kroczylem ulicami szeptem
dzis moje kroki ciezkie slychac na kilometry
jakies dzieciaki chca mnie podejsc. no synek
potykasz sie o sznurowadla to wstawimy rzepy
wy ciagle wszystko na powaznie
kiedys ze smiechu prawie plakal
dzis na fejanku prosi trzy bilety
swojej siostry i dla swej kobiety
w taco corp nie klepia biedy
to zaden wstyd kiedy kusze los
nie leca lzy kiedy gubie cos
jedynie gdy zguba jest czlowiek. wtedy czuje cios
gdy moj mozg sie zapuszcza w noc
do moich drzwi znowu puka ktos
a ja wiem ze to jeszcze nie koniec
a gdy bylem mlodziencem to sie kochalem w tobie
obwiniam ciebie za te fobie i slabe stopnie
mieszkalem za blisko ciebie. za daleko od niej
moze na allegro opchniesz
czekalem jakies dwa tygodnie
kiedys to wszystko bylo prostsze
niwelowalo caly odstep. dzis wesze podstep
gdy dzwonia telefony. odbieram mowiac co chcesz?"