a wyrazow twarzy pelnych lez
wpadam na ulubiona meline
co jak ja nie wiedza po co tu przyszli
nic im nie mowi tez zeby stad wyjsc
muzyka zaglusza wyrzut kondycji
ale krzycza mysli: tu spoko sie zyje
po przekroczeniu progu klubu pelnego swinek co wesza idylle
ja od kiedy jestem wegetarianinem widze w nich mieso i tyle
jak ci zalezy to zmien ma opinie
najlepiej jeszcze nim dancefloor ozyje
nie lubisz na trzezwo? czas przelknac tequile
czuje sie jakbym przecial pepowine od kiedy nie pije
cie nie jara delay? roznimy sie nieco jak jawa i dream
mimo to z nas jedna druzyne sie uda zbudowac i zagrac mecz?
mnie nigdy nie jaral splendor i fever i wiesz co? to chyba przez ma rodzine
zycie jest troche jak bieg po logike
chcesz pobiec ze mna? miej niezla kondyche
nudzi mnie pospolite jak kazda rzecz
dlatego granice mam w chuju
siostro prosze nie krzycz
wolalabys tu ze mna byc nie wiedzac co tracisz nie zostajac tam?
tu nie wytrzymasz dluzej jak miesiac
grubo w tym nigdziu musi byc
i ty stamtad jestes i tam nie ma mnie wciaz
przy moim zryciu chcesz cos ukryc
masz pare dobrych zdjec i cech
robisz mi breakfast and bj
robie o tobie notki w zeszycie
po jednej stronie jak w debla w tenisie
chociaz nie wypada - entliczek
wybieram jak graham przezycie
przeciagam strune jak z rana my sie
choc rowna z nas para jak nadala bice
by szamac sniadania na ficie przebieram nogami jak w smakach w trafice
przemieszam i latam na weed'zie
sobie pozwalam jak mama na bicie
ktorym nalezy sie wszystko bez liku
bo mieli niewiele procz wstydu
nie smialbym wspomnien pizgnac w wehikul
jak ci chca przeszkodzic pierdol je
a wyrazow twarzy pelnych lez
siostro prosze nie krzycz