raczej z prawej z plecakiem zarzuconym na ramie
oceny sprawialy mamie nie mala satysfakcje
wiec mialem parcie by starac sie jeszcze bardziej
tez chcialem zostac pilkarzem
jak kazdy w naszej bandzie
raz gralem jak dani alves
na koszulce szczesliwy numer czternascie
wtedy byly wazne dla mnie
po warunek fizyczny wciaz wyniszczal mnie mentalnie
wlasnie z tej przyczyny gardzili mna na murawie
w koncu rzucili to wszyscy
kazdy poszedl w swoja strone szukac sobie iskry
bo balem sie wychylic poza szyki tych normalnych
moze sie nie mylisz mowiac mi
to byly tylko sny i bylem naiwny jak kazdy
przyszedl czas zajawek ulotnych jak banki
wtedy zaczalem prosic tate o te najki
ktore teraz leza w szafie
nie sa biale tak jak afki
pozniej doszly do tego te fajne czapki
robie wystawe sobie z szafki
nie moglem odnalezc siebie
to brzemie chcialem strawic
lecz przeznaczenie w koncu rozlozylo karty
i ubralo w znaczenie zwykle
zaczalem wierzyc w siebie przez to brzmienie na zawsze
i zyskalem cos wiecej niz nadzieje na starcie
odkrylem plomienie i byly szczerze realne
wiec rozladowalem atmosfere wersem na kartce
dala tchnienie w biografie
ktora teraz na scenie zloze tu w jeden kawalek
po roku cwiczen uzbieralem na majka
traktowalem go jak dziewice i chronilem jak matka
tych linijek jak w bajkach
najebane w kazdym zeszycie nie zlicze na palcach
w koncu wypuscilem swoje pierwsze nagrania
to byla motywacja do dzialania
bartek wreszcie na powaznie zajal sie rapem
choc za plecami slyszalem miliony obelg i zazalen
na serio wydal kawalek i teraz wozi sie stale?
a ja tylko chcialem podzielic sie tym ze swiatem
bo wreszcie odkrylem talent i dalem wszystko na szale
ta wiare juz w sobie mialem
nie balem sie wyjsc przed szereg
i wcale nie jest inaczej choc wcale nie jestem pewien
czy zlamie ta barykade i zrzuce z siebie to brzemie
ktorym obarczylo miasto mnie