dzis wezme kredyt
by sie poczuc lepiej
bez znaczenia jest wielkosc odsetek
teraz liczy sie tylko ten efekt
licznik bije
ja powiekszam debet
w paszczy lwa zawsze ktos czeka na mnie
a czas ciagle mi dociaza sztange
jakas zla sila mnie trzyma we wnykach
dzialam jak sobowtor
co chce zrobic przypal
szybka przyjemnosc jedyna wspolrzedna
przyjdzie zaplacic mi za to depresja
godzina w sekunde sie zmienia w przeszlosc
na zakretach znow trace przyczepnosc
gdy nie moge zasnac nadstawiam sluch
nasladuje twoj oddech
zamarlo miasto
czuje twoj ruch
lepiej mi gdy jestes obok mnie
zmeczony zla passa spod nog trace grunt
pozwol
ze teraz odpoczne
dawno cos we mnie zgaslo i nie chce tak juz
podaj mi cos na ten obled
podaj mi cos na ten obled
podaj mi cos na ten obled
wlej to we mnie
wsyp to we mnie
rozpusc
wlej to we mnie
wsyp to we mnie
rozpusc
wlej to we mnie
wsyp to we mnie
rozpusc
podaj mi cos na ten obled
wlej to we mnie
wsyp to we mnie
rozpusc
wlej to we mnie
wsyp to we mnie
rozpusc
wlej to we mnie
wsyp to we mnie
rozpusc
podaj mi cos na ten obled
zbyt nietrzezwy
by namowic ja
i zbyt glupi
zeby wyjsc juz stad
zlap mnie za reke to wprowadze w blad
spostrzeglem dzisiaj pierwszy siwy wlos
najwyzsza pora juz na wyjscie z draftu
w moim stereo huczy: sie ustatkuj"