spalone mosty

sokol

dzisiaj wiem

ze juz nie moge tu wrocic

i nie zobacze juz nigdy tych miejsc ani tych ludzi

metaliczny dzwiek kanistra ten

benzyny zapach i tlen z ozonem

ogien wsrod burzy

patrze wstecz

silny deszcz podmywa brzeg

gdzies po drugiej stronie miasto sie budzi

jeszcze przed chwila moglem przejsc

wycofac

lecz teraz spalony most juz nie da mi zawrocic

przerazajaco obojetny ide przed siebie

zostawiajac wszystko

co poznalem na tym swiecie przeciez

i kazdy podmuch wiatru czuje sie jakbym cale zycie siedzial w prozni

i czy siedzialem rzeczywiscie

nie wiem

nie jestem w stanie dzis rozroznic ich od siebie

indywidualizm konczy sie jak placisz karta w sklepie

jestesmy tacy sami

kiedy jemy

wydalamy

spimy

umieramy i wierzymy

ze dzis bedzie lepiej

ide przed siebie

nie wiem

po co

moze bym odpoczal

ale chyba nie zmeczylem sie

ide przed siebie nie wiem

po co

czy jest chociaz jeden

ktory serio

dokad idzie wie?

nie znam twarzy czuje brak wzroku na plecach

wiem ze nikt nie bedzie tesknil ani sie z rozpaczy wieszal

po co mamy zaszczepione sentymenty w genach

chyba po to zebym czul sie inny tu i teraz

barman zycia amnezje ze skleroza wstrzasnal w szklance

dla mnie jak pod narkoza jest mi bardzo fajnie

wiec zapominam doskonale perfekt calkiem

o czym? calkowicie zapomnialem wlasnie

po jakims czasie trafiam na spalony most

na mojej drodze zeby isc na wprost nowy most zwodze

i nie wiem czy juz bylem tu

bo okrazylem glob

i remontuje wciaz i pale te sama przeprawe non stop dalej

palisz przeszlosc jak kolejny most

wiatr roznosi popiol

wdychasz go

wiesz juz

ze ten goracy oddech spalil cie

a ja wdycham to

zyjesz we mnie