nie wiem czy tak cie moge nazwac dzis moj drogi przyjacielu
czy to nazwa aktualna dla ciebie w swiecie bez regul
ostatnie kilka lat minelo jak kilka sekund
dryfowalem po mieliznie morza cierpienia i stresu
bit wyostrzyl wspomnienia metne
widze ciebie jak przez mgle
czy to twojej twarzy rysy
czy na pewno sie znalismy
geste mysli gina zadeptane w tlumie
a ciala slow leza w mogile bez trumien
emocje skrepowane sznurem pala ostatniego szluga
dzis po nocy przyjdzie noc i do mych drzwi zapuka
zostanie ze mna na dluzej
mieszka w psychiki zaulkach
bedzie moim kompanem do ostatniej flaszki na polkach
wygra ze sloncem nad ranem
dzien utopi w deszczu strugach
dzisiaj samotnie wodka rozzalenie gasze
slyszysz mnie? to spowiedz
dzisiaj samotnie wodka rozzalenie gasze
slyszysz mnie? to spowiedz
nareszcie spotykam cie znowu i to nie jest przypadek
juz wiedzialem gdzie jestes
niewykonalne bedzie zeby nadrobic ten czas
niech to nie pojdzie na marne
prosze cie nie skreslaj nas
jakbym rozmawial sam z soba
nie chcesz sie otworzyc? wypijmy za lepszy zywot
wiernosc i dzieci lepsza przyszlosc
w takich czasach zyc nam przyszlo
dzis wszystko dla rodziny czesto kosztem przyjazni
jesli moge prosze powiedz jak mam ci za to odplacic
wspolnie walczylismy z wrogiem
kochalem cie jak brata miedzy prawda a bogiem
ze mnie nie bylo kiedy walczyles z nalogiem
zostawiam wieniec i plomien
dzisiaj samotnie wodka rozzalenie gasze
slyszysz mnie? to spowiedz
dzisiaj samotnie wodka rozzalenie gasze
slyszysz mnie? to spowiedz