stary beton glosno placze
kazde graffiti w koncu znika
stary beton glosno placze
kazde graffiti w koncu znika
banksy nie byl jeszcze memem na koszulce
w jakiejs taniej sieciowce
flety pod krawatem nie skumaja czym jest brud'art
posrod awantur maluje chromem peace & love
to moj rat look kanaly polska gugu
a wiecznie mialo byc haslo
moje miasto tonie jak cpun w tym brudzie
stary beton glosno placze
kazde graffiti w koncu znika
stary beton glosno placze
kazde graffiti w koncu znika
poddawani wciaz ocenie przez laikow gusta
kazdy tu sie czuje lepszy
znowu dusi sie malolat wlasna farba w ustach
cale zycie nastoletnie lecial grubo tak jak fat cap
piszaca reka chca poprawic zycia kontur
peka murem moc ich fortun
ginie stres wyrzygany na ulicy
by wypelnic swoje zycie nie wystarczy krotki moment
sztuka zycia i najlepszy na nie sposob
kazdy zbir jest malarzem swego losu
chcieliby miec zycie proste jak kreski u slasha
zarobic hajs i polatac w drozszych dresach
obys pisal swa historie literami sico
i o swoje zawsze walczyl do konca jak wiking
zycze ci najlepiej bracie
obys w zyciu mial wszystko
i tak znikniemy wszyscy jak stare graffiti
stary beton glosno placze
kazde graffiti w koncu znika
stary beton glosno placze
kazde graffiti w koncu znika
chocby swiat mial sie skonczyc jak ilosc pomocnych dloni
jak pamiec tej mlodej glowy o napisach namazanych latem
chocby mial sie skonczyc jak wtedy
na gaciach z pelnym tematem
skonczyc jak umowy miedzy nami niepisane
ze damy rade po drodze z boiska
a chocby swiat sie tak skonczyl i zostal tylko stek wspomnien
skonczyl jak wszystko powyzej
ale bylo warto sie tu rodzic
chodzic ulicami czestochowy