jesli nie mam z kim sie dzielic
ukryty w bieli jade w nocy siodema po dzielni
jak wybraniec ma wiecej niz od zycia czarne kredki
nie robie znaczka z godla
serce jak kamien wegielny zostawilem na blokach
tu gdzie prawda zawsze gorzka
czesto wisze na gzymsie i ktos mi palce depcze
milosc trzyma przy zyciu jak respirator
uczucia rzadziej w uzyciu jak terminator
i czuje sie jak sprany t-shirt
chce z wami byc i ulotnic sie jak para
znow zycie bije mi na alarm
ja chcialbym w zyciu miec sterylnie
i przy mnie tylko dobrych ludzi miec
dzielic z nimi pasmo zwyciestw
ja chcialbym w zyciu miec sterylnie
i przy mnie tylko dobrych ludzi miec
dzielic z nimi pasmo zwyciestw
pierwsze rapy jadac w mojej starej astrze w siedmiu
tu nikt nie chcial siedziec ani z tylu
za te drobne kwity z plyty wjechal duzy touran
jechalismy tamtym rzechem wtedy w pierwsza trase
czas mych ludzi brac na klate
zwinac stad jak papatacze
nie chce patrzec juz jak moja mama placze wiecej
ze smialo sie tu cale miasto
tu gdzie co dzien kwitla tylko zazdrosc albo aptekarstwo
ktos mial dosyc przeciwboli
wszystkie kurwy patrza z gory na nas tu jak w gta
pomysl co czul pozniej dzieciak
kiedy w pierwsza bete wsiadl
kiedy dealer widzial to jak bulil szmal na cla
a ze szczescie zawsze patrzy zezem dzis
w mojej furze nie ma tylnych siedzen
ale kazdy ziom co ze mna jedzie
byl jak byl tylko debet jak bieglem z irokezem gdzies
ja chcialbym w zyciu miec sterylnie
i przy mnie tylko dobrych ludzi miec
dzielic z nimi pasmo zwyciestw
ja chcialbym w zyciu miec sterylnie
i przy mnie tylko dobrych ludzi miec
dzielic z nimi pasmo zwyciestw