nie nazwe cie skurwysynem
z jakiej zrodziles sie matki
zostanie twoim wstydem gryzc reke
druga czesc kroczy przodem
zalozylem brudne nike'i zeby rozdeptac ci glowe
wbijam w ryj pod trzeci migdal
marnych szczatkow melodii
wdziecznych odpryskow rytmow
gdy mozolnie zniose sztandar
warto czekac bym cos nagral
jakos nie chce chodzic szybciej
gdzie demon jest w kazdym werblu
nikt tak jak my nie laczy slow z bitem
nikt tak jak my nie laczy slow z bitem
srodkowy palec dla wszystkich wackow
choc ponoc mam dobre korzenie
cokolwiek drzemie we mnie
ze strachem odpal dwa pety
instruktazowy blog dla orlow jak jebana mysz lowic
moj gimbus wlasnie pelza po zimnej posadzce
zdarza mi sie przy obfitych posilkach
to chyba czeka mnie bulimia
bisz byl alfem ja przygarne omege
sorry ziom pora zejsc na ziemie
ostatnie dwa wersy sa tu dopiero serio
jak masz ciagle problem do mnie
nikt tak jak my nie laczy slow z bitem
nikt tak jak my nie laczy slow z bitem
srodkowy palec dla wszystkich wackow
wypluwam rap w mic shure'a
nie lubi mnie nie jedna rura
znow sie nie mieszcze w regulach
pasuje to do ciebie jak ulal
a twoja szmula pod scena drze morde jak na torturach
mam sile tura i spryt jak puma
musisz byc slepy jak jurand
zanim wejdziesz do kabiny
najpierw naucz sie odrozniac shakire od shakura
brutalny fachura jak sepultura
a w twoim kierunku idzie pula
nikt tak jak my nie laczy slow z bitem
nikt tak jak my nie laczy slow z bitem
srodkowy palec dla wszystkich wackow