ty o niczym nie wiesz boy
demony wychodza ze mnie powoli
a stoje wpatrzony w to jak slup soli
ja nie odrywam wzroku bo to piekne jest
rownoczesnie niszczy mnie
ale pokusa zmusza bym nie ruszal sie
obserwuje i czuje na sobie ten dotyk
te ciarki na barki mi wchodza
dlonie kochanki po ciele mym wodza
wokol mnie tyle dymu jakbym kawalki ciala palil w piekarniku
sie nie wymiguj lepiej patrz co sie dzieje
by to piekielne brzmienie bylo moim niebiem
na ziemie upadam mocno z kolejnym dniem
wylewam emocje jak ty na mnie gniew
sztorm dopiero nadciaga ty nie wiesz nic
ty lepiej siadaj i badaj kajdany
opowiesc ich spada na bity to nie problem
niech go rozwiaze lub zawiaze morde
to poczatek konca byc moze
koncem poczatek wiec morda pastorze
pozmieniam wam szyk w barykady wjade walcem
w ciaglej walce o cos tam
sztorm dopiero nadciaga ty nie wiesz nic