ta droga

sentino

nie chcialem tu dziekowac

nie bede przepraszac

ty masz mi dziekowac

placic i wypierdalac

nie wierze w twego boga

nie mial czasu dla nas

tu byl hajs na schodach

gdy wujek mial zawal

twardsze dragi w mlodszych latach

ciagle bijatyki

bo sie hajs tu musial zgadzac

ojciec wracal z niczym

najebany robil raban z nikim sie nie liczyl

na se rade trzeba dawac

dilowali weedem

ojciec typka sie przekrecil

udusil sie pawiem

a ta pizda go przewiskal

znalazl karte

nie wymienie go z nazwiska

nigdy nie byl bratem

zawinela nas policja

sprzedal

wyszedl z placzem

ja nie chcialem nigdy jarac znowu tyle ziola

ale zawsze bede dawac z kazdym dobrym z kola

i pierdole cos jak praca

to jest wolska szkola

ale coraz rzadziej wracam i was kurwa szkoda

kiedys wierzylem w ludzi

chcialem zdobyc ten swiat

dzis mam cie za kratami

a nie wolny jak ptak

powiedz czy jestes z nami

a ja powiem ci jak

zrobic zebys nigdy tak nie skonczyl jak ja

nie chcialem isc ta droga

bo to zycie mnie niszczy

jedna noga w grobie

a druga na policji

nie widze tutaj wyjscia

mam dosyc tego zycia

budze sie wkurwiony

nie chce z nikim gadac

ziom mi napierdala jakie wczoraj dziwki znalazl

z telefonem w reku patrze w lustro z rana

czerwone oczy

kac ogromny

w lozku szmata

hajs na stole

sprawdzam czy sie budzet zgadza

bo tylko on usmiech da w tych trudnych czasach

muzyka juz od dawna nie napelnia brzucha

gdybym z rapu zyl bym chleba do maselka szukal

gdybym z rapu zyl bym nawijal o rapie stary

bym nie myslal

kiedy trafie za te kraty stary

chlopaki na przepustkach mysla jak zarobic

bo matka po wylewie

ojciec alkoholik

zona ciagle w nerwach

corka nie ma ubran

staram sie im pomoc bez dwoch zdan

moze w naszym zyciu chora jest esencja

ale tak wlasnie wyglada nasza droga do nieszczescia

kiedys wierzylem w ludzi

chcialem zdobyc ten swiat

dzis mam cie za kratami

a nie wolny jak ptak

powiedz czy jestes z nami

a ja powiem ci jak

zrobic zebys nigdy tak nie skonczyl jak ja

nie chcialem isc ta droga

bo to zycie mnie niszczy

jedna noga w grobie

a druga na policji

nie widze tutaj wyjscia

mam dosyc tego zycia

napisal ten jeden na gorze

najwyzszy

przejdziesz ten syf ty

bo jestes bystry

blizny na skorze

nauka jak loty

odkurze dziwko

wiem co w trafie piszczy

miasto mnie niszczy

znow wpadam na lokal

na kota i widze jak diabel ich kocha

chcialbym ta jebana gre przejsc na kodach

bo mama sie martwi i kobieta szlocha

bedogie byc nie miec

miasto to moja siec

tym oddycham

chociaz chcialbym byc juz daleko gdzies

to co gadasz to juz dawno wiem

panie doradco

znajdz se innego rozmowce pod klatka

bagno to jest

schodze na kacu

on mefe nakurwial i polecial z dachu

trzymam sie z dala od wraku

bo na chuj anioly mnie bronia od fatum

kiedys wierzylem w ludzi

chcialem zdobyc ten swiat

dzis mam cie za kratami

a nie wolny jak ptak

powiedz czy jestes z nami

a ja powiem ci jak

zrobic zebys nigdy tak nie skonczyl jak ja

nie chcialem isc ta droga

bo to zycie mnie niszczy

jedna noga w grobie

a druga na policji

nie widze tutaj wyjscia

mam dosyc tego zycia