to nie byl film
Singer:pro8l3m
spytal odbicie: - moze bysmy kiedys tak
ze zycie to linia i rozbryznie dzisiaj
moze w parku przy garazach tam z frontu jest plaza
a za murem jest bazar. czerwona jest trawa
czerwona jest krew i paruje jak kawa
on mowi: - nie wybierajmy. - i trafila pierwsza sie
gdy ostrze los skrecilo dziwnie i cialo ktore tak szybko stygnie
wyrok naszych czasow: nie bylo halasu
tylko w oczach strach byl
ale zero zlosci bo wyrok byl boski
i zaczal: - niewazne nazwisko
wszystko jest troche jak w filmie
urodzeni mordercy bioracy ich smierc dzis w dlonie jak biblie
gdyby ktos sie trafil mielibysmy gratis
na glowie jej krwiaki i obok na smieciach odtwarzacz hitachi
ich ciala. ciagle chce zasnac
ja patrze jak gasna. ich los moja wlasnosc
- jest pieknie jak w filmie
to jak kokaina podana dozylnie
wtedy powiedzial: - postrzelac bym sobie chcial w bialy dzien. teraz!
i spelnia sie sen i bialy jest dzien i biala jej cera
czy zycie jest lepsze od smierci?
ona nalezy do tych najpiekniejszych
on nagle: - juz wiesz jak to jest zabic naprawde
krew pulsuje w skroniach i rozsadza czaszke