wszyscy sie pytali co u ciebie tak jest
przez lata juz nie mielismy nic razem wspolnego
czasem mysli mnie doprowadzaja do lez
bylem malolatem co zaczynal nawijac
pomogles mi napisac tutaj pierwszy moj tekst
mowiles gnojom zeby sie przestali zabijac
kochales nas jak mlodszych braci - laczy nas krew
na zawsze dla mnie bedziesz czescia mojej rodziny
za ciebie z nami niedlugo wypije twoj syn
nikt z nich prawie nie obczajal twojej rozkminy
kmc for life i big sal to moj pan
moj czlowiek juz jest w niebie z aniolami
dalej na ulicach i balety do rana
wylewam tu szampana zebys wiecznie nam zyl
daj nam pozyc jeszcze raz
wszystkich goni ciagle czas
nigdy nie zapomnij jak inni ci pomogli wstac
to dla wszystkich zolnierzy co zmarli
goniac za marzeniem i odeszli za wczesnie
nie bede krzywdzil mi bliskich za skarby
ich nigdzie nie wezme - nie bede zyl wiecznie
jak mialem dziewiec lat byles dla mnie jak ojciec
odkad tata nas zostawil - ja bym wolal byc tam
w warszawie pojsc do szkoly i pomieszkac u dziadka
on jako jedyny nigdy na nas sie nie darl
pamietam jak wrocilem na rowerze do domu
i matka mi ze lzami w oczach mowi
taki jest nasz los kiedy swiat opuszczamy
wszystko co kochamy zabierze nam czas
z wiekiem nauczylem sie byc dobrym dla mamy
ze gdy odejdzie to mi bedzie jej brak
by moc je wychowac i pokazac ten swiat
nie zamienie milosci dla zadnych pieniedzy
obojetnie ile kiedy kto by mi dal
daj nam pozyc jeszcze raz
wszystkich goni ciagle czas
nigdy nie zapomnij jak inni ci pomogli wstac
to dla wszystkich zolnierzy co zmarli
goniac za marzeniem i odeszli za wczesnie
nie bede krzywdzil mi bliskich za skarby
ich nigdzie nie wezme - nie bede zyl wiecznie