wypady na lawki
Singer:blacha
moi ludzie pala tu marihuana
ona do rana mnie meczy bym nadal
zabral sie za nia jak wczoraj i prosi bym jeszcze tu na chwile zostal
nie ma takiej opcji wiec oddaj mi spodnie bo pora juz na mnie spotkamy sie potem jak rozda te lawki jak bloki wrosly mi w serce
chce bawic sie zyciem bo jeszcze za wczesnie
na lalki i ksiazki i wieczory z dzieckiem
ona chce przynosic mi sniadanie do lozka
sasiedzi slysza jak sie kochamy i to nie obchodzi nas
zbieraj swych ludzi bawimy sie razem do rana
nie patrzymy na czas jak w parku na lawkach urwane filmy to standard
mialem tyle razy przestac pic ale kocham ten trip i otwieram hennesey
to jest moj eliksir ale nie odmladza mnie
zlamane serca im placze po nocach
zarwane nocki gdy z mordami browar
ze nie znasz a tak naprawde to ja
jak chcesz to idz przeciez wiesz gdzie jest droga
ledwo juz widze na oczy lecz dopijam
ze jest za glosno lecz to nie obchodzi nas
nanananananananana nie patrze na starty
obojetnie czy na miasto czy na te lawki