zamknij oczy

Singer:planbe

hej nadeszla noc

znow siedze do pozna i to pewnie blad

moglbym z toba pojsc na spacer czy cos

ale to moj swiat ide pod prad

zasnij skarbie zanim bardziej przeszyje bol mnie

kiedy tak tancze z toba potulnie

zrobi sie jasniej to wszystko umknie

zamykam oczy i nie mam ochoty ich jutro otworzyc

sny nadaja koloru bo widze cie w nich i poza nimi gorycz

nie ma mnie dzis

zwiedzam obloki

zamykam drzwi

ktore tlumia me kroki

wychodze i daje sie poniesc

spisuje ci swoja senna opowiesc

zgasly swiatla

stoisz tu ze mna na krancu swiata

latarnie bledna ty blyszczysz jak zadna

ide w to w ciemno to jedyna szansa

aby dosiegla cie wyobraznia

szkoda ze czesto to mnie wykancza

patrze sam tak przez chwile w sufit

tak bardzo nie chcialem sie znowu obudzic

unikam ludzi moze jestem glupi

lecz nie mam ochoty ogladac tych ulic

ide sie upic i troche znieczulic

na chwile odlaczyc swoj zmeczony umysl

poloz sie juz i cicho do poduszki wypowiedz najbardziej ukrywane smutki

poszukam odtrutki

ty w tym czasie usnij

dobranoc kochanie nie grozi ci juz nic

skonczyl sie dzien

nie ma juz nic

pora na sen

ty spokojnie spij

im wiecej widze tym szybciej tu dzis

bije to serce gdy mijam cie i

nie znamy sie

slyszysz moj glos

choc nie wiem czy chce slyszec go wciaz

krzycze przez cisze mam dosc

gdy zwykle to pisze ulice juz spia

zabiore cie stad tak daleko dosc daleko za horyzont

gdzie znika zazwyczaj ta licha logika gdy dzisiaj muzyka ma egida

poznaje ten widok

niech widza

ze leze

zamkniete mam oczy

i nic juz dzis nie wiem i nie jestem pewien czy zobacze ciebie tej nocy

spij

wiedzac jak wokol zasypia ten caly tak swiat

choc w mroku niepokoj to jestem tu gotow by przy twoim boku tu czuwac od tak

nie ma to jak

pogubic sie w snach

ucieczka przed zlym dniem

uciekam

nie zwlekam bo wiem

ze na mnie tam czekasz choc daleki cel

spij

nie znaczy nic to wszystko gdy zasypiasz

spij

gdy nie masz juz sil ten swiat ma zle oblicza

spij

pokaze ci dzis co dzis mnie tu zachwyca

co dzis nas ogranicza

znikam

widac po zrenicach

nie ma cie obok

dalas mi slowo

dalas cos wiecej niz kazda z nich

i bylas tak soba

tak naturalnie

dalas kilka pieknych chwil

sala jest pusta

nie ma nikogo

czekam az otworzysz drzwi

pamietam usmiech

kazdy twoj ruch

z toba chcialem spelniac sny

dzis wlocze sie sam

z butelka w reku

pytam siebie czy musi tak byc

lecz prosze nie pytaj czemu tak robie bo sam nie znam tej odpowiedzi dzis

kolejny lyk

a na zegarku pozna godzina zbyt pozna i

chce zamknac oczy

znalezc sie tam gdzie nikt nie wie o nas nic

spij

nie mysl o syfie

syfie ktory nas otacza

spij

tak bardzo radosna

piekna i do konca oddana

nie jestes sama

zamykam oczy

sala nie jest teraz pusta

podajesz mi reke tak bardzo radosna

obserwuje twoje usta

tanczymy gdzies

gwiazdy swieca wysoko nad nami

czuje twoj zapach

patrza na nas

oni nie sa teraz wazni

chce sie tym karmic

mimo tego

ze bede musial sie obudzic

i kolejna dobe czekac na to by z toba w podroz gdzies wyruszyc