w lato z rana to slonce spala
zapada zmrok zara na blok spierdalam
skrecic trawe sie ziom postaram
bo raczej to joint to znalazl
nastepny sie przylepil tu typ
leci ten dym i ten co nie ma pracy
tu w dzien pewnie tu trafi
juz ile czasu juz stracil
tu ile szkiel ojebal jak procenty wlewal
kiedy cash sie do kielni wjebal
nawet jak latwo nie przyszlo
kiedys jeszcze wjade na dach
mojego bloku w lato na zawadzie na bank
stane tam jak bym gral dalej tam rap
piku i flojd gram zawade od lat
kiedy budzi mnie astma wylaczam budzik
mam paru ludzi od lat tam
cos wiecej niz w weekend bal
ja musze stad wypierdalac
zaraz wracam na osiedle linia numer 9
nie wiem czy patrzac w przeszlosc nie splune za siebie
kazdy kiedys tu w pizde pil cos wbil se w bit
bombil cos i zrobil ten plik
ja nie chce stad uciekac choc wielu stad uciec chce
na blok tu wode mieszac z trawa
21 dzisiaj tu picie jest zabawa
jutro? jutro przyjdzie z kacem
tu sie urodzilem i tu zycie strace
tyle wspomnien z dziecinstwa
bloki budza podziw od zawsze
lat 19 mieszkam tu od zawsze
pozmienialo sie wiele z pozoru nieznacznie
dobrze wspomniam kumpli z piaskownicy
kiedys siurki do wodki dzis alkoholicy
dzis brakuje nam tamtych lat
szczeniackie czasy to sedno szczescia
gdy w teamie stala obrona nie do przejscia
w promieniach slonca kazdy dzieciak z usmiechem
dumnie nosil spodnie na szelkach i sweter
dajesz tu respekt czy tez drwisz bez namyslu
zawada tu smiech zda sie na nic ty chlystku
bez blichtru na slodkie slowa nie licz dzis tu
pytasz kim mam byc? mam byc koles krolem
wiec biore los w swoje rece choc nie gram na kolekturze
pamietam jak jechalismy pierwsze tagi
kazdy mowil wez to z sercem nawin
pierwszy raz na boisku zawiazalem korki
3 lata pozniej tez tam sam bylem skuty jak scofield
4 lata wstecz glupi chcialem sam wiac z chaty
gdzies swoje zabrac graty na koncert
osiedle bylo dla mnie tak jak kiepski halun
nieraz tez jak drogie wczasy w cieplym kraju
na te wczasy nigdy nie mialem pengi
szlo sie na bojo i mielismy ten meksyk w paru
pierwsze klotnie z ojciem czy pierwsze bojki
tu gdzie z towcem biegal kto nie mial lepszej kurtki
szlagier rap tylko ten synu z pierwszej polki
to zawada dala kumpli i miejsce wsrod nich